Wspomnienie przygody pozostanie ze mną.

"Tylko wspomnienie, to jedyne, co ocalało, jedyne, co pozostaje z życia" - R. Kapuściński


W życiu, jak z pogodą, bywa różnie. Jednego dnia świat szaleje, pędzi do przodu wiele się dzieje, a innego cisza i nudą wieje. DZISIAJ, miało pozostać niezapomniane.


Już poprzedniego wieczoru nie mogłam opanować emocji. Długo próbowałam zasnąć, wyobrażając sobie, jak pędzę na grzbiecie konia piękna doliną.




Albańskie góry są piękne o tej porze roku. Pełno tu kolorów, których intensywna i głęboka barwa, podsycana nieustannie padającym deszczem, daje wrażenie tajemniczości. Bujne zielone lasy, owce, kozy a nawet stada koni swobodnie pasące się na przydrożnych, górzystych łąkach przeplatają się z obrazem ostrych szczytów górskich pokrytych, gdzieniegdzie śniegiem. Piękne słońce występuje tutaj na przemian z ostrą ulewą i szalejącą burzą, po której wszystkie rzeki i potoki górskie przybierają na sile, często wylewając na okolicę. Pora deszczowa w Albanii jest piękna ale również surowa. Nieposkromione albańskie żywioły uświadamiają nam jak mali i bezradni tak naprawdę jesteśmy. Z przyrodą nie mamy szans. Możemy się tylko zaadaptować do sytuacji, tak jak te albańskie konie. To jedyna w swoim rodzaju rasa, połączenie Tarpana i konia Arabskiego. Gatunek idealnie przystosowany do tutejszych warunków.


Rano obudziła mnie mama. Patrząc na jej chaotyczne ruchy odniosłam wrażenie, że targają nią sprzeczne emocje. Obie byłyśmy podekscytowane. Nigdy wcześniej nie jeździłyśmy konno po górach.