GAZETA

Codzienność Rock And Sea

Retkiński Bully

           Bulling to problem społeczno-psychologiczny, który istnieje na świecie od dawna. Do dziś w Polsce zastraszanie i nękanie jest częścią wychowania w wielu rodzinach, "kształtuje charakter".
Na szczęście w XXI w, świadomość własnych praw znacznie wzrosła w społeczeństwie. Nadal jednak, spotykamy w naszym otoczeniu ludzi, którym się wydaje, że są ponad wszelkim prawem i odpowiedzialnością. Niestety tzw. "kolesiostwo" jest, nadal, podstawą funkcjonowania w tym kraju.
         

         Czy to, co dzieje się na ulicy Falistej nie jest idealnym przykładem takiego zachowania? W roku 2017 Urząd Miasta Łodzi wydał decyzję o warunkach zabudowy dla dewelopera, na działce graniczacej z naszą. Deweloper rozpoczął budowę 2 bloków tuż obok nas. Na wstępie zlikwidowano prawie do reszty granicę między nami, dzięki temu mogą korzystać z naszej działki jak z wysypiska śmieci.
Do dziś wygłasza się w Polsce zasadę, że żeby coś zbudować, trzeba coś zniszczyć. Nie sądziłam, że dotyczy ona również ludzi. Rozumiem, że dobro tzw. "rozwoju" Retkini było dla miasta priorytetem, ale czy mieszkańcy mają prawo głosu?  My na pewno nie.

 

Powiadamianie służb, nie ma najmniejszego znaczenia, gdyż i tak nie reagują. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, odrzucił 3 pisemne zawiadomienia, gdyż, jak twierdzi, nie ma podstaw do przeprowadzenia kontroli. Nawet brak ogrodzenia między sąsiadem a budową nie jest wystarczającym powodem.
 

Na dodatek dowiedzieliśmy się, że musimy oddać deweloperowi kawałek naszej działki (zdaje się, że właściciel graniczący z budową z drugiej strony, również traci fragment ziemi). Wydział geodezji, do którego zgłosiliśmy wniosek o rozgraniczenie, po miesiącu wysłał nam pismo o "uzupełnienie braków formalnych", czyli określenie, co właściwie chcemy rozdzielać. Nie wystarczy, najwidoczniej, napisanie, że chodzi o WSPÓLNĄ granicę między działkami o numerach ... itd. Trzeba napisać jeszcze raz to samo i potwierdzić, że nie zmieniliśmy zdania.  Tymczasem deweloper podsyła nam opłacone ekipy kolejnych geodetów, którzy wmawiają nam, że na niczym się nie znamy i musimy im uwierzyć "na słowo" (za dużo religii w tym kraju). Oświadczyli, że podczas ostatnich pomiarów krajowych przesunięto nam punkt graniczny i zapomniano właścicieli powiadomić. Oczywiście jest to istotne teraz, bo prawdopodobnie deweloperowi zabrakło kilku centymetrów na parkingi. To tylko nasze spekulacje. Ostatecznie wystąpiliśmy o rozgraniczenie działek, zatem każdy kto kupuje mieszkanie na ul. Falistej (obok nas) z automatu staje się stroną w sprawie sądowej (warto o tym pamiętać).
Policja prowadzi śledztwo w sprawie różnych wykroczeń, których dopuścili się zarówno deweloper, jak i robotnicy przez niego zatrudnieni.

 

Poniżej przedstawiam kilka przykładów paragrafów, które zostały złamane wg nas oraz dowody zdjęciowe. Pozostawiam do samodzielnej oceny. Zasadniczo, interpretacja prawa w tym kraju jest dość dowolna.


Art. 144. Niszczenie roślinności, Dz.U.2019.0.821 t.j. - Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń
§ 1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność lub też dopuszcza do niszczenia roślinności przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem albo na terenach przeznaczonych do użytku publicznego depcze trawnik lub zieleniec w miejscach innych niż wyznaczone dla celów rekreacji przez właściwego zarządcę terenu,
podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto usuwa, niszczy lub uszkadza drzewa lub krzewy stanowiące zadrzewienie przydrożne lub ochronne albo żywopłot przydrożny,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 można orzec nawiązkę do wysokości 500 złotych.

Fot.: zniszczona roślinność na naszej działce, gwozdzie wbite w drzewa.

Art. 193 Kodeksu karnego Zakłócanie miru domowego.

„Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”

Fot.: usunięte stare ogrodzenie oraz wykorzystywanie naszej działki do składowania materiałów oraz jako śmietnik.

Art. 144. KC Zakazanie właścicielowi immisji

Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Fot.: Prace ciężkim sprzętem pod naszymi oknami, nocne ekipy robotników oraz śmieci przerzucane regularnie do nas.

Art. 51. KW Zakłócanie spokoju lub wywołanie zgorszenia

§ 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, środka odurzającego lub innej podobnie działającej substancji lub środka,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.

Fot.: Zakłócanie spokoju i chamstwo.

Podsumowując, chciałabym przytoczyć naszą konstytucję, która stanowi nadrzędne prawo w naszym CUDOWNYM kraju "prawa i sprawiedliwości":


Art. 30. Zasada ochrony godności człowieka
Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem WŁADZ PUBLICZNYCH.

 

Mam w związku z tym pytanie do naszych władz.

Czy jedyną rzeczą jaką może "Szarak" w Polsce, to zacytować najsłynniejszego naszego polityka i powiedzieć deweloperowi: "Spieprzaj Dziadu"? 

© 2020 by Rock And Sea.